Była wówczas z taką śliczną blondynką, Lulu. Wyrzuciła ją w nocy, prawie nagusieńką, do ogrodu, chcąc, żeby jej powiedziała, czego tak naprawdę chce, to znaczy wybrała między nią a mężem. Jeszcze przed nastaniem dnia Lucienne wyjrzała przez balkon.
„Czy już się zastanowiłaś?” - spytała.
„Tak” - odpowiedziała dziewczyna, pociągając nosem z zimna.
„No i co?”
„Wracam do Hektora. Doszłam do wniosku, że on może zrobić coś, czego ty nie możesz”.
„Ależ tak, naturalnie!” - rzuciła Lucienne ze skwaszoną miną.
„Ale to nie to, o czym myślisz - odparła Lulu. - Na tym, o czym myślisz, nie zależało mi aż tak bardzo. Powiem ci nawet, że kiedy jesteśmy razem, kiedy jedziemy na wieś, do restauracji, kiedy razem podróżujemy, wszyscy biorą cię za mężczyznę, to jasne. Lecz mnie upokarza to, że jestem z mężczyzną, który nie może wysikać się na stojąco”.
Colette, Czyste, nieczyste, Warszawa 2009.
a już myślałam, że nic mnie nie rozbawi w tej subtelnej, jakże naiwnej rozprawie o niezwyczajnych ludzkich namiętnościach...
poprosiłam męża, żeby mi zrobił zdjęcie, bo właściwie zapomniałam, jak wyglądam.
co nie znaczy, że nie myślę o sobie. kiełkuje we mnie pewien plan, żeby zabrać męża i synka na jakieś wakacje. w tym celu wyrabiamy Julkowi paszport (który, jak się okazuje, może być 12-miesięczny albo 12-miesięczny). może pojedziemy do Izraela? :-)
wczoraj podczas mojej i Julka popołudniowej drzemki rozległo się pukanie do drzwi. pomyślałam, że może to listonosz przyniósł oczekiwany kubek niekapek. a gucio. za drzwiami stał jakiś pacan o wyglądzie akwizytora i powiedział:
- dzień dobry, ja w sprawie wymiany instalacji na telewizję cyfrową.
- bardzo dziękuję, nie jestem zainteresowana - odpowiedziałam i już myślami kontynuowałam drzemkę razem z J.
- tak? - żachnął się pan. - może sobie pani zostać z tą analogową instalacją!
- ale ja nawet nie mam telewizora - rzekłam zdumiona, bo zachowanie pana znacznie odbiegało od normy akwizytorskiej. pan sobie poszedł, ja też poszłam, ale spać.
a potem poprosiłam Tadka, żeby poszukał ogłoszenia na klatce, może to był ktoś ze spółdzielni? żadne ogłoszenie nie wisiało. więc pewnie trafiłam na oszusta, którego zdołałam wyprowadzić z równowagi nieposiadaniem odbiornika TV...